A Po Burzy Spokój
RSS
piątek, 02 września 2005
Ostatni wpis
Dostęp będzie ograniczony, chętnych proszę o kontakt mailowy.
20:47, prison39
Link Komentarze (15) »
niedziela, 28 sierpnia 2005
Spokój
Nareszcie spokój. Wyjechali. Było jak zwykle. A teraz nic mi się nie chce z wyjątkiem dotyku, czułości i seksu. W dowolnie wybranej kolejności, ale najlepiej wszystko naraz. :( Ba, tylko realizacja z braku właściwej osoby niemożliwa. :((((
15:17, prison39
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 sierpnia 2005
Gosposia

No i nadeszła sobota. Jak to mawiał Pawlak, nadejszła wiekopomna chwila. Dzisiaj jest powrót dzieci z wakacji, powrót B. i przyjazd moich rodziców. Czuję się więc jak przed wizytacją. Trawa idzie na zielono a śnieg na biało. Prawda, śniegu nie ma, no to trochę mniej roboty. Ale tak poważnie, to szaleję dziś po chałupie z różnymi specyfikami, szuru buru itp.. Zastanawiam się gdzie szanowna rodzicielka będzie zaglądać i zastanawiać się jak jej synuś daje sobie radę z własnym gospodarstwem domowym. A trzeba tu nadmienić, że to istna perfekcjonistka jest w kwestii sprzątania i prania. O dzięki Ci Ajaxie, za twą nieocenioną pomoc w tych skomplikowanych czynnościach. A teraz jako wyjątkowo wysoko kwalifikowany konserwator powierzchni płaskich, pędzę polatać na mopie. Hehe, jak nazywa się facet, który lata na miotle, czarownic czy jak??

No jeszcze jedno tylko, dlaczego za mną chodzi tak widok pewnych oczu w okularach z Parku Saskiego. Już wiem, ja po prostu uwielbiam okulary u kobiet. :)))

11:28, prison39
Link Komentarze (9) »
piątek, 26 sierpnia 2005
Pokolacyjnie

Kilka minut temu pożegnałem Mago. Wsadziłem ją w autobus i mam nadzieję, że dojedzie szczęśliwie do domu. No spożyliśmy pewną ilość wina i Prison nie siada nawet do samochodu, a przynajmniej nie jako łącznik pomiędzy kierownicą i fotelem, więc niestety musiał ją odprawić autobusem. A teraz czeka niecierpliwie na sygnał, że dojechała.

A spotkanie super, nieoczekiwanie poznałem jeszcze, niezwykle piękną i sympatyczną kobietę oraz młodego, bardzo cichego faceta. Fajne zjawisko te spotkania, a na tym uśmiałem się jak rzadko. No a później zrobiliśmy drobne zakupy i zamieniłem się w kucharza, na efekty trzeba jeszcze trochę poczekać. Jak wspomniałem konsumpcję ubarwiliśmy spożyciem pewnej ilości winka tudzież wspaniałą rozmową. Oj, Mago, dlaczego Ty tak daleko od tej Warszawy mieszkasz. Dobrze, ze chociaż raz na jakiś czas nas odwiedzasz.

22:57, prison39
Link Komentarze (3) »
Kolacja

A miało być tak spokojnie. Ja to mam talent do niespodziewanych sytuacji. Spotkanie z Mago przeradza się w kolacje z Mago. To Ona wymogła na mnie pitraszenie, Jak stwierdziła, to Ona mnie zgwałciła do tego. Hehe, cokolwiek ma na myśli brzmi ciekawie. No dobra, ale dziś miał być dzień deburdelizacji jaskinii, a tu widze, że trzeba bedzie jej jakieś ciemne okulary założyć, coby nie wiedziała za wiele. O mam pomysła, światło się zgasi. Tak to jest jak się człwowiek nieopatrznie ujawni z jakims talentem nawet szczątkowym. Od razu ma mase chętnych. Ale niech stracę, Mago była pierwszą bloxową osobą, którą spotkałem. To dzięki niej jakoś nabrałem chęci na dalsze spotkania. A niech tam, postaram się jej nie otruć. :))))))

15:48, prison39
Link Komentarze (6) »
Łamaga
Hm, nie wiem, czy to wynik pogody, czy wynik przetrenowania. Ale boli mnie obrzydliwe kontuzjowane kolano. Nigdy nie byłem meteopata, ale lata lecą i kto wie. Ale podejrzewam, że jak zwykle u mnie musze zawsze z treningiem przegiąć. No to dzisiaj bedzie bólowo. Mago boli lewe kolano, mnie prawe. Razem mamy komplet dobry, hehehe. Chwilowo się żegnam, robote się ma i trzeba działać a nie myśleć o pierdołach.
10:44, prison39
Link Komentarze (6) »
czwartek, 25 sierpnia 2005
Double impact

Dzisiaj to było takie szczęście w nieszczęściu, dla niewtajemniczonych to takie zjawisko, gdy teściowa spada w przepaść w nowym samochodzie. :))))

Znalazłem w necie instrukcje serwisową Nissana Primery. Nie takie tam pitu pitu jak sprzedają w sklepach tylko prawdziwy manual jakim posługują się serwisy autoryzowane na całym świecie. Więc juz się cieszę na myśl, że będę z miernikiem siedział przy komputerze samochodu i sprawdzał kilkaset połączeń. No więc to było szczęscie. A nieszczęsciem było jakieś stado wrednych ptaszorów, które w środku nocy urządziło sobie sejmik na pobliskim drzewie. Cholera taki harmider w srodku nocy był przerażający. Dzisiaj więc w ramach zemsty spożyje na obiad jakiegoś pierzaka, co prawda zdaje się, że kuraki nie łażą po gałęziach, ale dzisiaj pałam nienawiścią do wszystkiego co ma pióra. No dobra, ten obiadowy juz jest goły, ale sama świadomość wystarczy. :)

09:22, prison39
Link Komentarze (2) »
Wpis późnonocny

No miałem spać, ale co zrobić jak się nie chce. To chyba sobie popiszę, a co, mam ochotę to sobie cos naskrobię, moja miejscówka. Więc będzie tak post kawowo aniołkowo. Krotko było, ale ciepło jak zawsze, choć zmęczona była dniem dzisiejszym pracowym. Wygląda z każdym dniem ładniej. Pięknieje codziennie tą urodą spełnionej, szczęśliwej kobiety. Jak powiedziała, ma dom. Dom, o którym tak długo marzyła, dom do którego chce wracać i dom którego atmosfera jest tak przez nią wymarzona. I ma Jego. Tego, który jest tym na kogo czekała tak długo. Ten gość nie nosi spodni od parady. Zadziwiające jak los połączył dwoje ludzi, jak trafiła na mężczyznę, dokładnie takiego jaki był jej potrzebny. Więc widzę to szczęście w jej oczach, widzę jak rozwija się w niej kobieta, dojrzalsza, cierpliwsza, spokojniejsza. A ja spotykając ją co tydzień, cieszę się tym wspaniałym zjawiskiem i jestem coraz bardziej spokojny o jej szczęście. Jej szczęście to moje szczęście. Tak dobre są te spotkania dla mnie i tak wiele ciepła dają w moim pokręconym życiu.

Jak zwykle na bazie spotkania z A. pojawiło się mnóstwo myśli, dziwnych czasem, skojarzeń. Skąd naraz dzieciństwo mi  się przypomniało. Czyżby sobotni przyjazd rodziców jakoś już na mnie działał? Rodzice, dwoje ludzi razem od 40 lat, żyjących sobie spokojnie gdzieś w odległych krańcach Polski. Zawsze byli ze mną, w każdym momencie życia. Może nie jestem hiperinteligentny, nawet bardzo inteligentny też nie, ale nauczyli mnie wielu rzeczy w życiu. Nauczyli szacunku do człowieka, dali jakieś przyzwoite wykształcenie, bo w końcu to im zawdzięczam w największej mierze. Hm, no nigdy nie byłem wychowywany jakoś bezstresowo. Zdarzyło się, ze tatko zmasował parę razy w życiu to miejsce gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Jak chociażby wtedy, gdy mały Prison stąpał po kruchym lodzie, tak dosłownie bo po świeżo zamarzniętym jeziorze i lód okazał się za cienki. No i była mała zimowa kąpiel, szczęście, że przy brzegu. Ale mokre ubranie zdradziło młodzieńczy wyczyn. Hihi, oj działo się wtedy. Albo jeszcze wcześniejsza ucieczka z przedszkola i wędrówka przez całe miasto do babci na naleśniki i barszcz ukraiński. Oj, trochę ciężko było usiąść później na zadku. No ale miłość do naleśników i barszczu pozostała do dzisiaj, choć to już 36 lat zaraz upłynie. Prison zawsze miał szalone pomysły, to nie są jego jedyne wyczyny. Pamięta również, jak ukrywał przed rodzicami fakt, że na rajdzie zaparkował swój pojazd na dachu. Kurcze jak kombinowałem wtedy, aby nie oglądali żadnego programu motoryzacyjnego a tu jak na złość przez dwa tygodnie pokazywali ten dzwon, jak pech to po całości. Dzisiaj dają czasem popalić swojemu jedynemu synkowi mimo, że jest już dużym chłopcem, bez mała o głowę wyższym od swojego ojca nie wspominając o mamie. No cóż, nie muszę się z nimi zgadzać, ale są moimi rodzicami i trzeba ich słuchać. Ba, kocham ich już tak długo. Hehe, no chyba wieczorem w sobotę jakaś imprezka się szykuje, chyba czmychnę z domku.

00:31, prison39
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 sierpnia 2005
Nie
Ło matko, nieeeeee. Nic mi się nie chceeeeeee. Lenistwo okrutne mnie dzis dopadło. Obdzwoniłem, pozałatwiałem, pogroziłem palcem i sie pośmiałem. A teraz buszuję po blogowisku jak dzik w kartoflisku. No i prosze, rymło się. No jak nic poeta. Ale teraz się polenię, podobno raz na jakiś czas trzeba mieć takie seksualne nastawienie do roboty, aby pracoholikiem nie zostać. No więc dzisiaj mówimy "nie" pracy i oddamy się czytelnictwu, no chyba, żeby mnie po wieczornej kawie z Aniołeczkiem jaka vena twórcza trafiła. Więc na razie pa, buziaki sto dwa.
15:14, prison39
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 sierpnia 2005
Wtorkowo

Ech ten wtorek. Tydzień zaczął sie sympatyczną burzą od poniedziałku. burzą słowną, bo aura tym razem dopisała. Jak to była napisała w jednym z komentów moja interlokutorka, jej zdanie rozpaliło prisonową głowe. Dobre, nie jej zdanie, a serwowanie go na siłe i odpornośc na czyjeś słowo, więcej odpornośc na słowo osoby, która zna mnie najlepiej i na dokładke posługiwanie sie wyssanymi z palca argumentami. Dodam, że aniołeczek był w lekkim szoku, dlaczego aanne broni swego zdania jak niepodległości, wyciąga te brudne króliki z kapelusza absolutnie nie znając mej skromnej osoby. No dobra, ulżyłem sobie, a co. W końcu nie codzień można się poboksować z elementem lepszym klasowo, hehe.

Kurcze, zapowiada się długi dzień w pracy. Jak mówią klient nasz pan, a tenże pan umówił sie na 17 w celu omówienia pewnych spraw. Nie cierpie zostawać dłużej, bo burzy to wszystkie plany na popołudnie. Będę musiał go jakos zgrabnie wyrzucić bo nie zdążę na rolki. Jutro wieczór kawowy z Aniołeczkiem więc jutrzejszą porcje treningu trzeba odrobić dzisiaj. No chyba, żeby zadek wyrzucić rano do parku, ale tak przed pracą?? Hm, jak nie będzie wyjścia to czego się nie robi dla zachowania kondycji. :)))

13:19, prison39
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
Coś dla ciała
Korespondencja prywatna